niedziela, 6 stycznia 2013

follow the white rabbit

świat bajkowy kolorowy jest przyjemny. tam rzeczy zawsze mają dobre zakończenie. tam wiadomo, że dobrzy zwyciężają a źli przegrywają.
a czym ten biały królik jet w naszym prawdziwym życiu? może naszymi marzeniami, może potrzebami a może po prostu naszym przeznaczeniem. czy rzeczywiście powinniśmy za nim podążać? może jednak tak, bo jeśli nie jesteśmy jeszcze skostniali i niechętni, to powinniśmy wstać i ruszyć za nim. może zaprowadzi nas do świata tajemnic. może dzięki odwadze ruszenia za nim, poznamy to, co dobre. zobaczymy jak nasze potrzeby i marzenia mają szansę na urzeczywistnienie. i będziemy szczęśliwi. i będziemy się czuć tak za każdym razem, gdy wyrwiemy się z realnego świata, z obłudy i rzeczywistości. kiedy pobiegniemy za królikiem, nasza odwaga zostanie wynagrodzona i przeżyjemy przygodę.....

tak więc alicjo, w drogę.....


niedziela, 30 grudnia 2012

2013

zeszłoroczne horoskopy twierdziły, że 2012 to będzie dla ciebie najlepszy rok w tej dekadzie.....no, jeśli to miał być najlepszy, to strach się bać, jeśli idzie o pozostałe lata. fakt - nie był to najgorszy rok twojego życia. ale masz nadzieję, że nie był też najlepszy. bo dobry nie był. dzięki pomocy najbliższych spełniło się jedno z twoich marzeń. pozostałe jednak prysnęły jak bańka mydlana. straciłaś wiarę w to że mają szansę kiedyś się spełnić, upewniłaś się w przekonaniu, że jesteś niczym i cokolwiek nie weźmiesz w swoje ręce, rozsypie się jak piasek nad bałtykiem.....
do tego doszła ciężka choroba bliskiej osoby - na szczęście zakończyło się to szczęśliwie, jednak pół roku stresów z tym związanych nie wpłynęło na ciebie pozytywnie. dodatkowy stres związany z życiem zawodowym - też nie najlepiej.
życzysz sobie w przyszłym roku - spełnienia jednego z kilku marzeń, bo tylko na to już pozostała ci nadzieja, bo tylko ono od ciebie zależy. jeśli liczysz na kogoś innego, poza sobą, to na pewno się rozczarujesz. więc walcz o to, o co możesz.

suplement: osiągnęłaś jedną rzecz w tym roku. coś sobie udowodniłaś. wystartowałaś w run warsaw i dobiegłaś do końca.

sobota, 22 grudnia 2012

anioł muzyki mnie oszukał....

chociaż bo ja wiem. to ja mu głupio wierzyłam. i ślepo. sądziłam, że jesteśmy przyjaciółmi. ale przyjaźń, jak i kochanie, wymaga zaangażowania obu stron. tu zabrakło tej części z jego strony. zapomniał? to ja zabiegałam o jego uwagę. karmiłam dziada swoimi nadziejami. a on się żywił, rósł w siłę, w zamian nie dając nic. ale każda sierota w końcu przejrzy na oczy. i chyba mam dosyć takiego "przyjaciela". może od zawsze tak naprawdę był moim wrogiem, ubranym w elegancki płaszczyk. muzyko - kochałam cię. dawałam ci całą siebie. i ....nie dostałam od ciebie nic w zamian. wiedz więc, że już nic ode mnie nie dostaniesz....dostałaś tyle godzin ciężkiej pracy, z której radośnie korzystałaś, a potem wyrzucałaś mnie w kąt jak zużytą rzecz. teraz sama poczuj, jak to jest - siedzieć samotnie w kącie, gdy zostaniesz opuszczona............

sobota, 15 grudnia 2012

vēritās līberat

ukradliście aniołom skrzydła i odleciały tam, gdzie będzie im lepiej.....
wiktoria umarła, już nie będzie próbowała....wygrałam.....wynoszę się gdzie indziej
jestem zła....zła w różnym sensie. zła jako osoba.....bo złego diabli nie biorą, więc wzięli dobrego. ale może dobrze, bo nie warto być dobrym. bo w tym świecie, to bycie przegranym. zawsze i ciągle przegranym
i zła na to, co się dzieje....
jestem zła, bo świat ma w dupie. świat i ludzi interesują ci, którzy walczą, nie zawsze uczciwie. ci, którzy zwracają na siebie uwagę, a tak naprawdę mają w nosie, są w centrum zainteresowania. coś w tym jest, że żeby kogoś sobą zainteresować, trzeba udawać, że ci nie zależy. wtedy będą walczyć o ciebie. jeśli jest się w porządku, wydaje się człowiekowi, że ktoś to zauważy. i zauważy pragnienia i marzenia, które tak bardzo starasz się zrealizować. i nad których zrealizowaniem ciężko pracuje. ale tak się nigdy nie zdarza. i uczciwość i ciężka praca są mocno przereklamowane. są nic nie warte.
i zła, bo pozwoliłam sobie na wiarę, że dobre rzeczy są możliwe. że praca kiedyś się zwróci i zaowocuje. i z każdym, coraz większym rozczarowaniem traciłam tę wiarę. straciłam już jej resztki. a zmarnowałam czas i siły na tę wiarę i nadzieję. rozczarowanie tym większe. serce można mieć złamane wielokrotnie. w wielu miejscach, nie tylko przez miłość.
anioły odleciały, bo świat na to pozwolił.

niedziela, 11 listopada 2012

kakao - 75%

całe życie jest słodko-gorzkie. to fakt. pewne rzeczy tylko udajesz, że cię cieszą. uśmiechem przykrywasz rozczarowania i to, co sprawia ból. ale są rzeczy, z których rzeczywiście się cieszysz. ale jednocześnie gdzieś w tobie siedzi jakiś diabełek, który widzi twoją radość i bierze widełki, którymi gdzieś w okolicach wątroby tak troszeczkę podziuga cię, żeby nie było ci w życiu zbyt wygodnie. i to jest chyba gorsze niż ten sztuczny śmiech. bo do sztucznego śmiechu, kiedy jesteś rozczarowana, już się przyzwyczaiłaś. ale rzeczy, które sprawiają ci radość i jednocześnie ból, są mocno niefajne. ciągle coś, jakby powiedziała mucha....kto zna, ten wie :D
ale z trzeciej strony (tego tewje mleczarz już nie wymyślił), miło było usłyszeć "oj, stęskniłam się za tobą"....
co nie zmienia tematu poprzedniego, czyli słodko-gorzki życia smak

środa, 31 października 2012

spychologia stosowana

jak to się dzieje? niezależnie od tego, jaki jest ustrój, czy rzecz jest państwowa, czy prywatna, nadal istnieje to powszechne zjawisko.
*****
- mogę się z wami bawić?
- zapytaj jacka (bo w domyśle ja się z tobą bawić nie chcę, ale wolę ci tego nie mówić, może ktoś inny ci powie)
- jaaaaaceeeeeeeek, mogę się z wami bawić?
- no....eeeeee....nie wiem, zapytaj......
to poziom przedszkolno-podwórkowy. potem się dorasta i nic się nie zmienia
*****

- czy możemy mieć dziś godziny rektorskie?
- po co?
- bo jutro święto, a późno kończymy i chcemy do domu pojechać, bo nie jesteśmy z tego miasta
- nie możecie
- ale pierwszy rok może
- bo oni złożyli podanie
- ale my też
- ale za późno
- ...
- nie ma godzin rektorskich, niech wykładowca zdecyduje, czy możecie iść....

i w ten piękny sposób wykładowca znów robi za czarownicę, która wymaga i nie chce zwalniać z zajęć. eh....

z optymistycznym pozdrowieniem odpalam miotłę i lecę odwiedzić groby bliskich.....

wtorek, 30 października 2012

nie to nie...

...łaski bzzzz.....
czy to jest to samo, co "poddaję się". chyba nie. bo poddanie się jest jakimś tam załamaniem się. a "nie to nie" jest ograniczeniem sobie bólu i rozczarowań. już w tak wielu rzeczach to zrobiłaś i sprawdziło się. kiedy stwierdziłaś, że "nie to nie", obudziły się w tobie mechanizmy obronne i spowodowały, że nie cierpisz tak bardzo. czasem jakieś wydarzenie przypomina to, czego pragnęłaś, a co nie ma szans się zdarzyć i wywołuje łzy, żal i rozczarowanie, ale w większości przypadków to działa. w tym przypadku też zadziała. jak stwierdzisz, że nie i nie chcesz już więcej czekać, marzyć i liczyć na coś, a potem tylko się rozczarowywać. pewnie czasem też zaboli ale nie za każdym razem.
to w sumie niczyja wina, że nie dostajesz od losu tego, co pragniesz a to, co nie sprawia ci takiej radości. co gorsza, często dostajesz to, co przypomina ci o jednej z większych porażek życia.......trudno się mówi - shit happens.....ale może to zadziała. przecież w innych sprawach działało....może i teraz tak będzie